..
Konrad Saladra

9 | 11836
 
 
2009-09-23
Odsłon: 1276
 

Frankenjura jako paraliż czasu.

   Miejsce na pozór najzwyklejsze, w swoim charakterze specyficzne i często interpretowane funkcjonalnie. Ogólnie rozpoznawane, rzadziej kojarzone z paradygmatem wspinania sportowego. Dla niektórych jest źródłem zaspokojeń elementarnych  i pragnień organicznych.
   Pod taką „freudowską” warstwą tkwi jednak coś, co podtrzymuje niezmiennie fundamentalne pragnienie człowieka do znieruchomienia czasu, składnik zasadniczy – mit. Dla mnie jest to wyzwanie rzucone przemijaniu, zatrzymanie czasu, zawieszenie następstwa chwil, a dzięki mitycznej strukturze daje się odtworzyć w wersji zawsze tak samo oryginalnej. Pomimo kolosalnego tempa rozwoju „listy 100”, panuje tam wieczna teraźniejszość i wszystko staje się zawsze. Ciągle wyczuwalna jest obecność "twórców" z ich mitycznymi i pozahistorycznymi jakościami człowieczeństwa.  
"...Bin gleich zuruck!..." (W. G.)

 
 
KOMENTARZE
 
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
ZAPISZ
 


Archiwum wpisów
 

Pn

Wt

Sr

Czw

Pt

So

Nd